sobota, 14 lutego 2026

"Nocą tęsknota snuje sny(...)" czyli jak to "W poniedziałek zacznę pisać nowe życie"

 Dziś są Walentynki. Z tej okazji napisałam rano jedynemu mężczyźnie jakiego kocham,że go "kocham". A był nim mój brat. Ale Walentynki nie kojarzą mi się bardzo dobrze. Od tamtej pory-w roku 2918 właśnie w Walentynki stało się coś czego nikt by nie chciał aby się stało. A mianowicie słuchałam wtedy utworu "Piątek" Varius Manx i Kasi Stankiewicz a tam dumnie śpiewają jak to "w poniedziałek zacznę pisać nowe życie. Po omacku pierwszy krok. Nikt nie znajdzie mnie nad pustą listą życzeń. W każdą literę zaklnę moc...". No i nadal mam tę moc ale od początku teraz napiszę co mnie boli:

14 lutego 2018 roku jechałam pełna nadziei. To była środa wtedy aby zacząć pisać nowe życie. Przenosiłam się wtedy do WSHE w Brzegu z Papieskiego Wydziału Teologicznego jaki mi nie odpowiadał. Tego dnia jechałam do Brzegu i byłam tam i powstały wtedy takie oto fotki tego dnia o jakich Facebook mi przypomniał:


Szłam z dworca na własnych nogach kiedy nagle przechodząc przez rynek w Brzegu moim oczom ukazuje się posąd Jana Pawła II bo uznałam za zły znak i tak też było bo nie przyjęto mnie wtedy do WSHE w Brzegu gdy chciałam się przenieść z Papieskiego Wydziału Teologicznego... A poniżej zamieszczam foty dworca w Brzegu:


No i oczywiście zapłakana ja jaka nie pragnęła nic innego jak tylko "w poniedziałek zacząć nowe pisać życie". Wróciłam wtedy ledwo do domu o własnych siłach. I myslałam, że wieczór będzie spokojny ale się pomyliłam i o mały włos nie skończyłabym jak...Igor Stachowiak. Słuchałam właśnie wtedy na tablecie jak to "W poniedziałek nowe zacznę pisać życie. Po omacku pierwszy krok...:"



No i tejże daty-14 lutego 2018 roku słyszę około godziny 21 dzwonek do drzwi... Kogo mi przyniosło o tej godzinie skoro człowiek nie spodziewa się nikogo??? To byli policjanci jacy znowu od kogóżby innego dostali donos jak nie od naszych sąsiadów,że dwa psy moich rodziców znajdujący się w naszym mieszkaniu niby w dzień i w noc szczekają a nikt się nimi nie umie zająć co było nieprawdą. Ładne ja miałam wtedy Walentynki 2018. Do końca życia tego nie zapomnę a co dopiero jak wtedy to kiedyś u nas psiarnia bywała częśtym gościem, ponieważ ja byłam pod nadzorem i każe moje poteknięcie mogło się dla mnie źle skończyć...

Akurat do naszej psiarni mam wielkie wonty bo daty 23 czerwca 2009 roku wzięto mnie za zaginioną "Davidę Jędryczko"-nastoletnią uciekinierkę z domu gdzie jej tatuś kandydował zawsze na radnego a po wylegitymowaniu mnie, że jak się okazało,że to nie ja jestem zaginioną Davidą to nie usłyszałam nawet słowa "przepraszam" bo oni nie mają kręgosłupa moralnego. O tej sprawie mówię:


Ja się nie dziwię, że są na tym świecie pomyłki a własnie tak skończył Igor Stachowiak jaki to został wzięty za uciekiera Mariusza Frontczaka i gdyby nie ta pomyłka jaka kosztowała Igora życiem to być może ludzie by dzis mieli więcej zaufania do psów. Ale aby to ładnie wyglądało w statystykach to trzeba złapać czasem niewłaśniwe osoby aby dać znać, że są oni przysłowiowego "godni zaufania publicznego" jednak zamiast zaufania to wyszło im naduzywanie swoich kompetencji.

Gdy wspomnę sobie sprawę Igora Stachowiaka to naprawdę aż włos mi się na głowie jeży z tego powodu, że jakże można tak nadużywać stanowiska na jakim się jest obsadzonym. Igor zawinił tylko tym,że był podobny zdaniem władz do poszukiwanego Mariusza ale moim zdaniem nie widać podobieństwa między nimi:

Mariuszek poniżej:


I Igor:



Naprawdę nie rozumiem dlaczego go tak skatowano-za samo podobieństwo pomiędzy nim a poszukiwanym??? A co do mojego pisania nowego życia potem resztę historii znajdziecie na innych moich blogach jak to podróżowałam szukając szczęśćia w Kalishu-był to kwiecień 2018 czy potem jechałam do Opola a jeszcze potem próbowałam szukać szczęścia gdzie się da. Nie miałam pustej listy życzeń i w każą literę na moich blogach zaklnęłam w moc. No i mam tę moc, mam tę moc!!!

Pozdrawiam, przysłowiowa "Elsa" :-)