Pamiętam jak dziś ten dzień i jak go spędziłam. Opisywałam ten dzień już kiedyś tutaj na tymże oto blogu. Był 4 czerwca 2008. Tego oto dnia rano jak zwykle musiałam jechać na zajęcia w tym durnym WSZIF-ie jak i wyjechałam z domu autobusem jaki był o godzinie 5:35 wtedy z mojej miejscowości i jechał do Wrocławia. Gdy jechałam tym autobusem zaczynałam slę źle czuć-nie tylko fizycznie ale i psychicznie. Jak przejeżdżałam przez Aleję bodajże Kochanowskiego tam gdzie jest Zacisze we Wrocławiu pamiętam jak dziś-siedziałam z tyłu zaraz za kierowcą a w radiu właśnie emitowano jak to smutnie Brodka śpiewała:
"Żoną miałam być. Miał być ślub. I wesele też."
Od razu pomyślałam sobie wtedy o tym historyku jaki miał wtedy 56 lat a 16 października 2008 skończył dopiero 57 jak i że byłam niby w nim zakochana dla jaj. Tak jest, to był niejkai pan Pledger jak go nazywałam wtedy. A za rok miałam już prawie widmo procesu za sobą. No ale mniejsza z tym. Gdy zajechałam to poszłam na zajęcia jakie miałam mieć właśnie z nim na godzinę około 8 rano. Zajęcia miały być przy ulicy Sieradzkiej w sali gdzie jest obok biblioteka gdzie pracowała wówczas Książycowa Dziewczyna jaka była świadkiem mej fascynacji tym człowiekiem oraz jeszcze było też w tym samym z tyłu budynku jakieś xero.
Ale tego dnia nie wiedziałąm o tym lub zapomniałam,ze zajęcia z historykiem zostały odwołane jak i nie wiedziałam jego tego dnia i byłam bardzo rozczarowana przez to,że mój książę zza mostu Trzebnickiego jaki tam mieszkał za żywota nie zjawił się. Jak w ten piosence Brodki z tym,że on był żonaty. Gdy szłam z ul Sieradzkiej na tramwaj to w kiosku jaki był naprzeciwko WSZIFu kupiłam sobie jak zwykle nowy numer czasopisma z Witch jakie w tamtych czasach było popularne. Czytałam je jadąc w tramwaju na ulicę Łąkową i jechałam linią 7.
Gdy zajechałam na miejsce to tam jak zwykle były zgrzyty no i oczywiście nie rozumiałam się nigdy z tymi osobami jakie studiowały ze mną. Jedyną jakąkolwiek pozytywną relację miałam z tym historykiem ale nie była to relacja romantyczna ani miłośna. Mniejsza z tym. Tego właśnie dnia czyli 4 czerwca 2008 bardzo źle się czułam. No i oczywiście gdy wyszliśmy z grupą przed budynek na Łąkowej to nagle coś tam gadałam do osób jakie ze mną były przed tym budynkiem,że "tu stał kiedyś meczet". To usłyszała pani Katarzyna Giereło-Klimaszewska przez jaką do dziś nie mogłam była pójśc studiować na KANS w Jeleniej Górze bo ona tam jest i ona mnie tej daty poprawiła właśnie,że "tu stałą kiedyś synagoga. Czy pani wie co to jest meczet???"-takie zadała mi pytanie.
Ja już w ogóle tego dnia byłam tak zmęczona,że chciałam jak najszybciej wrócić do domu albo odpocząc na swoim ukochanym Nadodrzu... No i po zajęciach poszłam jeszcze o własnych siłach na pociąg. Gdy prechodziłam obok tych czerwonych gmachów np sądu i te inne wielkie budynki jakie się ciągną to idąc zauważyłam wtedy tablicę upamiętniającą ofiary terroru stalinowksiego jakie tam miały niby zginąc. Bardzo kochałam historię i byłam w szoku tego dnia i pozostawiło mi to wielki niesmak.
Do domu zajechałam z Nadodrza pociągiem bo nie lubiłam nigdy dworca głównego. Jakoś tak około godziny 16 bodajże tego dnia-4 czerwca 2008 obiegła wieść Polskę,że "Agata Mróz nie żyje". Zmarłą tego dnia we Wrocławiu w szpitalu onkologicznym na Bujwida. I tak mi oto minął dzień 4 czerwca 2008 roku. Zanim to jeszcze miałam procesy i zanim to jeszcze miłośc do Pledgera mnie zniszczyła.
Wiecie co-4 czerwca to według tego co podaje magazyn i strony o Witch to są urodziny tej rypanej jedynaczki Hay Lin Lin jaką to babcia też była czarodziejką zanim ona się nią stała!!! Nigdy nie lubiłąm jedynaczek bo są wkurzające a co za tym idzie nie znoszę tej postaci. Tak więc oto minął mi w 2008 roku ten dzień-19 lat wtedy było Wolnej i Młodej Polski...
Pamiętam jak bawiłam się w porcie na Nadodrzu w Lecha Wałęsę no i udawałam,że Port na Nadodrzu to Stocznia Gdańska. Można by się było martwić gdybym się bawiła w erotyczne gry z przygodnymi facetami co mi wtedy radzono niż abym miała bawić się lalkami czy czytać inne tam Witch ale naprawdę nie interesował mnie nigdy ani sex ani relacje międzyludzkie a drugiego człowieka mam do dziś za nic...
A tak wygląda ta Chinka Hay Lin z Witch co niby się 4 czerwca urodziła:


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz