O mnie

Moje zdjęcie
Nazywam się SocjoTechnika. Jestem osobą,jaką jestem. Skazana za groźby karalne, osoba niegdyś często popadająca w konflikty z prawem,dziś starająca się mediować. Opowiadam się bardzo za mediacjami oraz tego,aby szerzyć mediacje od najmłodszych lat i stawiam to jako cel aby móc uczyć mediacji innych bez względu na wiek. Nie rozumiem po co uczyć się języków obcych skoro można uczyć się komunikacji międzyludzkiej. Życie powinno toczyć się według zasad zgodnych z zasadami fair play. Skazana 21 grudnia 2009, aresztowana 9 kwietnia 2015 i wyszłam na wolność 20 października 2015 uczę się żyć na nowo.

Oto ja a za mną kraty ZK:

Oto ja a za mną kraty ZK:
Blog ten powstał z mej inicjatywy gdy byłam w ZK

środa, 30 września 2020

Wspomnień czar 30.09.2010

 Daty 30.09.2009 roku poznałam mojego adwokata-pana Weber'a z Krakowa. I już od tamtej pory byłam zabezpieczona na swój proces...

A rok później-daty 30.09.2010 roku po tym jak to daty 24.09.2010 roku dowiedziałam się,że mnie przyjęli do Kolegium Piramowicza na Nadodrzu wówczas tej daty czekałam tylko na cud. Cud,aby nie wyszło,że od daty 21.12.2009 mam wyrok...

Była data 30.09.2010 i przejeżdżałam właśnie koło Poczty Polskiej za Placem Grunwaldzkim autobusem gdy nagle ujrzałam wystawę "Solidarny Wrocław". Wstęp dla studentów tam był 5 zł a normalny bilet kosztował 10 zł... Już wtedy nie korzystałam chyba z ulgi jako "studentka". Na wystawie tej były między innymi poruszane takie rzeczy,że szkoda gadać. Robiłam sobie wtedy parę fotek na tej wystawie. 

Oto one:




To środkowe zdjęcie z napisem "Myślę,wieć jestem(...)" jest bardzo na czasie. Zbliżają się urodziny mojego brata. Tak samo jak zbliżały się wtedy urodziny mego brata. Miałam wyebane na brata i na wszystko wtedy w tym 30.09.2010 roku a jeszcze rok wcześniej o tej daty musiałam bronić się rękami i nogami bo mój proces wisiał w powietrzu... Nie było mi łatwo. A memu bratu tylko praca w głowie,że nie ma dla mnie czasu nawet...


Mój brat ma wszystko w głowie i na głowie. Takie jest życie. Płakać mi się chce do tej pory jak wspomnę sobie jak traktowano mnie w Kolegium Nauczycielskim imienia Grzegorza Piramowicza na Nadodrzu. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz