O mnie

Moje zdjęcie
Nazywam się SocjoTechnika. Jestem osobą,jaką jestem. Skazana za groźby karalne, osoba niegdyś często popadająca w konflikty z prawem,dziś starająca się mediować. Opowiadam się bardzo za mediacjami oraz tego,aby szerzyć mediacje od najmłodszych lat i stawiam to jako cel aby móc uczyć mediacji innych bez względu na wiek. Nie rozumiem po co uczyć się języków obcych skoro można uczyć się komunikacji międzyludzkiej. Życie powinno toczyć się według zasad zgodnych z zasadami fair play. Skazana 21 grudnia 2009, aresztowana 9 kwietnia 2015 i wyszłam na wolność 20 października 2015 uczę się żyć na nowo.

Oto ja a za mną kraty ZK:

Oto ja a za mną kraty ZK:
Blog ten powstał z mej inicjatywy gdy byłam w ZK

poniedziałek, 15 czerwca 2026

Dziś równe 15 lat temu czyli jak to próba nie gwarantuje odejścia z tego świata...

 O tym aby próbować pisałam wiele razy już odkąd to zaczęłam blogować czyli od 20.01.2007 roku.. Najbardziej się to nasiliło u mnie po śmierci mego ukochanego historyka z daty 12.12.2008 a co dopiero już tym bardziej po moim procesie. Czarę goryczy jednak przelała śmierć mojego ulubionego DJ-a jakiego to ogłoszono,że zmarł daty 30 maja 2011 roku a dopiero 8 czerwca 2011 podano to do informacji publicznej...

Już gdy bywałam na Nadodrzu od niemal roku i gdy po kolejnej kłótni z Michaliną i z Kariną wtedy w listopadzie 2005 roku jak już niemal od roku przebywania na Nadodrzu miałam wszystkiego dosyć a pisana mi była samotność na Nadodrzu jak i podpieranie jednego z filarów na drugim peronie to dosyć często o tym myślałam słuchając utworu Techno autorstwa Kay Stone "Alone" jakiego to słowa głoszą:

" I`m dreaming of you every night

But when I wake up you`re out of sight

Loneliness destroys my brain

All I can feel now is the pain

Life lost the magic it once had

I wish I was not alive but dead

I have no future I won`t fight

'Cause yor`re not longer by my side"

Zawsze myslałam o tym "aby TO spróbować". I właśnie to dziś równe 15 lat temu-dokonałam swojej pierwszej w życiu próby... Jeszcze dwa dni przed swoją pierwszą w życiu próbą-dziś już jestem po 4 nieudanych ale żyje i uznałam,ze nie warto nic próbować bo można zostać roslinką po próbach a próby nie gwarantuja odejścia z tego świata to daty 13 czerwca 2011 roku byłam u Piotrka G. z Radawnic w jego pracy na ul Koszarowej. Powiedział mi wtedy że "jeśli będę go potrzebować to on przybędzie". I tak też było wtedy-przybył gdy go wzywałam po pierwszej mojej próbie...

Dzień przed próbą miałam różne wizje na temat życia i świata. Między innymi jak to ludzie zginęli w tym Tupolewie w Smoleńsku bo za duzo ludzi im źle życzyło i za dużo ludzi życzyło im śmierci albo,że na przykład poronienie jest tym co organizm wydala bo jest to selekcja naturalna i tylko silna wola walki i wola organizmu do życia potrafi przetrwać.

Data jaka wybrałam sobie na pierwszą w życiu próbę nie była przypadkowa... Miałam juz dośc tego całego WSZIF-u. Daty 15 czerwca 2010 roku czyli na mój równe rok przed moją pierwszą próbą obroniłam swój licencjat z politologii i żałuję tego do dziś,że udało mi sie go obronić. WSZIF mnie zniszczył i nie liczył sie z moim zdaniem. Dyplom ten spaliłam ale wspomnienia pozostają do dziś:

Ja-która życie ludzie miała za nic wtedy... Ja, która chciała zakończyć swój yt na tej pieknej Ziemi z racji tego co zrobił mi WSZIF... Tam na tym dyplomie sa podpisy tych osób jakie mnie do tego kroku wówczas pchnęły... Do dzis płaczę a żołądek mam taki jakbym wypiła przysłowiowego Kreta tak bardzo ziszczyły mnie wtedy te tabletki o jakich nie napiszę!!! Tłumione przez lata emocje aleksytymiczki czyli mnie popchnęły mnie wtedy by TO zrobić...

Dziś gdy widzę czy czytam o takich ludziach jacy zmarli około tej czerwcowej daty gdzie to ja chciałam odejśc z tego świata w 2011 roku i gdy czytam o np zamordowanej w 2019 roku Kristinie z Mrowin jaką zabił sąsiad Ani z Partynic czy nawet jak nie aż tak całiem dawno dowiedziałam sie o śmierci mojej Facebookowej znajomej-Iwonki jaka to bardzo kochała życie to naprawdę zastanawiam się jak wielkie szczęście ja miałam że żyję po tych 4 próbach jakie przeżyłam!!! 

Dziś gdy jestem już sama bez zbędnych mi ludzi typu pseudo przyjaciel Piotrek G. z Radwanic czy mój durny pseudo brat Antoni i mam mało znajomych ale są przynajmniej szczerzy dla mnie i normalni a nie udający,że mnie lubią to czuję się jak Ken z Digimona. Miałam bowiem brata-ur 25.01.1984 a zmarły 16.06.1984... Ken z Digimona też uchodzi za inteligentnego a mnie to wkurza jak ktoś mi wmawia,,ze jestem "inteligentna" bo nic mnie bardziej nie wkurza jak inteligentność zwłaszcza WWO czyli ta co ją mają tacy ludzie-emocjonalna. Są różne typy inteligencji jak i można ją rozmieć począwszy jako geniusz matemetyczny a skończywszy na wielkiej empatii!!!

Jestem jak ten Ken z Digimona jaki stracił brata. Z tym,że mój brat urodził sie chory bo miał "dziurę" w sercu a brat Kena zginął w wyadku... Ja dziś żyję jak ten Ken z Digimona. Ale żyję i to jest najważniejsze. Są ludzie jacy tego szczęścia nie mieli by przeżyć a tak bardzo kochali życie czy żyć chcieli...


Tak wygląda ten Ken z Digimona powyżej... Trzyma w ręku zdjęcie zmarłego brata na jego pogrzebie. On jak i Ken nigdy się nie rozmieli i nie mieli ze soba dobrych relacji... Dziś ja już nic nie próbuję. Niechaj samotnośc mi będzie dalej pisana na Nadodrzu ale ja mam chociaż Nadodrze i ono mnie chce i kocha...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz