O mnie

Moje zdjęcie
Nazywam się SocjoTechnika. Jestem osobą,jaką jestem. Skazana za groźby karalne, osoba niegdyś często popadająca w konflikty z prawem,dziś starająca się mediować. Opowiadam się bardzo za mediacjami oraz tego,aby szerzyć mediacje od najmłodszych lat i stawiam to jako cel aby móc uczyć mediacji innych bez względu na wiek. Nie rozumiem po co uczyć się języków obcych skoro można uczyć się komunikacji międzyludzkiej. Życie powinno toczyć się według zasad zgodnych z zasadami fair play. Skazana 21 grudnia 2009, aresztowana 9 kwietnia 2015 i wyszłam na wolność 20 października 2015 uczę się żyć na nowo.

Oto ja a za mną kraty ZK:

Oto ja a za mną kraty ZK:
Blog ten powstał z mej inicjatywy gdy byłam w ZK

sobota, 14 września 2019

Każdy z nas ma swój czas

Czas jest cenny. Możemy go komuś ofiarować a także możemy go dla kogoś tracić.
Jednak nie o to mi się teraz rozchodzi.
Chodzi mi o to,że każdy z nas na tej Ziemi jest potrzebny i ma coś cennego do zaoferowania światu. Jeśli ktoś nie docenia sam siebie-powinien uwierzyć w swoje możliwości.
I ja nie zamierzam tracić swojego czasu na coś co i tak nie ma sensu.
W końcu żyje się tylko raz.
Jestem już coraz słabsza, mam problemy z błędnikiem i sercem oraz inne dolegliwości,które mi przypadają.
Była kiedyś taka bajka. Miała tytuł "Kuma śmierć" bodajże. Opowiadała o tym jak to pewnemu gospodarzowi urodziło się 13-te dziecko. To był syn. Nie miał wziąć już ten ojciec tego syna kogo za chrzestnego więc postanowił,że ojcem czy matką chrzestną będzie pierwsza lepsza napotkana osoba. I napotkał on...śmierć na drodze. Śmierć ta zgodziła się byc matką chrzestną dla chłopca,pod warunkiem,że ten,gdy dorośnie będzie w przyszłości lekarzem.
I tak się też stało. Śmierć miała mu w tym pomagać,że widząc jej postać u stóp pacjenta-pacjent będzie żył a gdy jego matka chrzestna pojawi się u głowy pacjenta-ten pacjent zostanie jej oddany.
Nie zawsze z jej wyborami godził się jej syn chrzestny i się nawet i zbuntował przeciwko niej ale ta spowodowała ze złości,że i swojego syna chrzestnego weźmie do siebie.
To moja ulubiona historia albowiem ja tez czuję podświadomie kiedy to ktoś odejdzie a kiedy ktoś przeżyje.
Każdy z nas ma swój czas.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz