Wygooglowałam sobie bo od kilku dni mam rumień na twarzy i "sobie on wędruje" po jej prawej stronie i poszedł mi z policzka juz na czoło i miałam już raz tak w czerwcu tego roku ale wtedy to towarzyszyła mu gorączka-teraz jest spoko i żadnej gorączki nie mam ale rumieniem na twarzy mogę się okazać. I tak czy owak czy on wędruje czy nie wędruje mam rumień na prawym policzku jakbym naduzywała alkoholu jak ja nigdy nie piję i jestem wrogiem picia ale rumień ten pieknie zdobi moją twarz co jakiś czas się pojawiając czerwieńszy albo bledszy:
Tu na tym zdjęciu jestem ja i mój rumień jaki mam na prawym policzku. Może i ledwo jest widoczny wtedy ale przygladając sie go zauwazy. Jak mnie sie widzi osobiście from face to face to widac go bardziej w realu bo zdjęcia nie oddaja jego dobrej widoczności. Ale mniejsza z tym. Postanowiłam byc może pójśc i zasięgnąc rady lekarza czy to nie przypadkiem róża wędrująca bo objawy mi nawet pasują ale to juz musi zadecydowac lekarz co on widzi w moim rumieniu.
Moja matka twierdzi,że skoro przeszkadza mi ten rumien to "moge go zapudrować" ale chyba zapomniała,że ja nie mam na imie Sari mała Sari i nie jestem Hinduską dziewczynką i nie znosze jak kobiety malują swoje twarze bo wzięło się to z prymitywnym plemion Afrykańskich oraz od Hindusek a prawda jest taka,że nie znosze na przykład historyjki ckliwej o tej całej Sarze-małej księżniczce jaka była pół-Hinduską a moim zdaniem bliżej mi do panny Minchin niz do tej durnej Sary i jeszcze jakby mi ktoś przygrywał takie melodie jak ta to bym się chyba wściekła:
Nigdy nie lubiłam tej Sary jak i nie kibicowałam jej losom aby się one poprawiły a jak panna Michnin się nad nią znęcała to naprawdę jej przyklaskiwałam z radości bo ta Sara nie była normalna. Kto to widział aby taka stara krowa jak Sara nie umiała sama na siebie zarobić kasy tylko wielką księżniczkę zgrywała!!! To już lepiej służąca z tej historii jaką była Becky czy Peter ten dzieciak co też tam słuzył u panny Minchin to umieli sobie lepiej poradzić w życiu niż ta rozpieszczona Sara!!!
Prawda jest taka,że ja marzyłam by razem z moim bratem załozyć wspólnie szkołę ale nam się to nie udało bo mój cudowny brat wolał sobie inaczej życie ułożyć a ja jak widać żyję bez dobrych relacji z bratem. Po prostu takie jest życie, że często ktoś kto powinien a powinien nam być przychylny ten nie zawsze nam jest dobrą duszą...


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz