O mnie

Moje zdjęcie
Nazywam się SocjoTechnika. Jestem osobą,jaką jestem. Skazana za groźby karalne, osoba niegdyś często popadająca w konflikty z prawem,dziś starająca się mediować. Opowiadam się bardzo za mediacjami oraz tego,aby szerzyć mediacje od najmłodszych lat i stawiam to jako cel aby móc uczyć mediacji innych bez względu na wiek. Nie rozumiem po co uczyć się języków obcych skoro można uczyć się komunikacji międzyludzkiej. Życie powinno toczyć się według zasad zgodnych z zasadami fair play. Skazana 21 grudnia 2009, aresztowana 9 kwietnia 2015 i wyszłam na wolność 20 października 2015 uczę się żyć na nowo.

Oto ja a za mną kraty ZK:

Oto ja a za mną kraty ZK:
Blog ten powstał z mej inicjatywy gdy byłam w ZK

środa, 1 listopada 2023

Słów mi brak, że aż czasem sił nie mam by pisać...

Witajcie Kochani!!! Jestem ciekawa co tam u Was-ludzi jacy mnie czytają. Czym się zajmujecie czy macie może swoje firmy czy jesteście bezrobotnymi z dużą ilością wolnego czasu lub kimkolwiek byście nie byli uważajcie na jedno i wyciągnijcie z moich słów wnioski...

 Zbliża się 14-ta rocznica mojego procesu jaki trwał od 3 listopada 2009 do 21 grudnia 2009 z WSZIF-em SYF-em. Od tamtej pory żyję z wyrokiem. "Jak się żyje z wyrokiem?"-padają pytania od ludzi. Ano da się żyć ale wszystko jest od tamtej pory takie, że odkrywam swoje życie jak i swoich znajomych na nowo. Bo jedni się albo poodwracali i swą prawdziwą twarz pokazali a drudzy po prostu się po cichu pousuwali czy to z mego życia, z Facebooka czy z ogólnie kontaktów np telefonicznych... I tak więc oto ludzie pokazują swą prawdziwą twarz gdy tylko próbujemy czy potrzebujemy chociaż dobrego słowa...

Ludzie bywają różni. Najbardziej nienawidzę osób jakie mają dzieci zwłaszcza te przed 18-tką jak i ludzi jacy naprawdę udają, że nie pamiętają skąd mnie znają... Człowiek kombinuje różnie aby się przymilić albo odhaczyć od kogoś kto nawet o tym nie wie. Teraz po tych 14-tu latach kiedy to przeżyłam już tak wiele a mój bagaż doświadczeń stał się kamieniem to naprawdę wiem dziś jedno-nie warto było sobie tego bagażu fundować. Bagaż doświadczeń albowiem tułałam się to jak nie po Leshnie to po Kalishu, do Brzegu nie wpuszczono mnie nawet a w Opolu gdzieś gdzie powinnam była odbywać swoją resocjalizację to potraktowano mnie jak tego przysłowiowego Czarnego Barana z piosenki bo byłam w młynie u swojego Prokopa jaki okazał się być kawałem ch...ja i tylko o tym teraz myślę.

Nie ma w moim życiu już od paru miesięcy tego Prokopa. Droga będzie krótka-daję mu ziele z jego własnego ogródka a daję mu to zielę bo głupi jest jak cielę. Dam mu na przykład szczypiorek albo nać i niechaj sobie z tego ugotuje zupę lcoorvva mać!!! Mi jest smutno, zbliża się przede mną najgorszy czas. Czas gdy to w duszy grało mi Dash Berlin a w rytm "Waiting" oczekiwałam na swój proces i gdy dowiedziałam się, że proces w tym listopadzie 2009 roku stoi przede mną obiecałam sobie "Never Cry Again" a mój adwokat to "Man on the run" i tak nieźle mi się żyło. Do dziś prześladuje mnie w snach jak nie WSB to WSZIF albo jeszcze inne tam osoby bądź uczelnie na jakich liczyłam a liczyć nie mogłam bo tak mi się potoczyło życie. Życie osoby z wyrokiem...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz