O mnie

Moje zdjęcie
Nazywam się SocjoTechnika. Jestem osobą,jaką jestem. Skazana za groźby karalne, osoba niegdyś często popadająca w konflikty z prawem,dziś starająca się mediować. Opowiadam się bardzo za mediacjami oraz tego,aby szerzyć mediacje od najmłodszych lat i stawiam to jako cel aby móc uczyć mediacji innych bez względu na wiek. Nie rozumiem po co uczyć się języków obcych skoro można uczyć się komunikacji międzyludzkiej. Życie powinno toczyć się według zasad zgodnych z zasadami fair play. Skazana 21 grudnia 2009, aresztowana 9 kwietnia 2015 i wyszłam na wolność 20 października 2015 uczę się żyć na nowo.

Oto ja a za mną kraty ZK:

Oto ja a za mną kraty ZK:
Blog ten powstał z mej inicjatywy gdy byłam w ZK

czwartek, 28 marca 2024

"And here inside I ll never change We can last forever Please stay You belong to me Inside my love you ll always be"

 Pamiętam jak dziś-tego dnia pojechałam do Nysy z nowo poznanymi znajomymi-Michałem i Zbyszkiem. Był 15 kwietnia 2011 rok. Tego oto dnia zaśpiewałam memu bratu na moście w Nysie jaki łączy osiedle Podzamcze z ogródkami działkowymi. Miałam i śpiewać po swoim procesie z 16 kwietnia 2015 na jaki zostałam zawołana ale do owego procesu nie doszło bo wyrok wykonano tydzień przed zapowiedzianym procesem-9 kwietnia 2015 właśnie...


Niby wszystko dziś na dzień dzisiejszy powinno być jak to przysłowiowe "Przeminęło z wiatrem" ale u mnie raczej z wiadrem by było i do tego z kilometrowym łańcuchem do głebokiej studni... Nigdy nie zapomnę tego ani swojej miny w chwili mojego zgonu. Wczoraj miałam wyjść po paczkę przed dom na ganek ale niestety-tak bardzo kręciło mi się w głowie,że nie mogę już funkcjonować samodzielnie. Od 9 kwietnia 2015 roku jestem jak warzywo i wtedy też umarłam-9 kwietnia 2015 mój zgon zaczął się po godzinie 6:30 rano a zakończył się tego samego dnia o godzinie 11:17...

Nie da się zapomnieć. Oj nie da. Jeśli przede mną jest jakaś przyszłość marzę o tym,żeby pogodzić się z moim bratem jak i chcę mu jeszcze raz zaśpiewać "You Belong to me" w remixie w wersji Jorn'a van Deynhoven'a... Tak bym mu śpiewała:


Ja się bowiem nigdy nie zmienię. Zawsze będę w środku taka jaka byłam. Podobno przed śmiercią będąc na łożu śmierci jacyś chorzy ludzie spowiadali się pielęgniarkom o tym jak bardzo źle za swego żywota żyli a także jakie grzechy popełniali. Stąd też wyznawali nawet i krzywdy jakie innym wyrządzili czy morderstwa jakich rzekomo dokonali... Każdy z nas w sumie dąży do czystości jak i do tego aby móc pójść dalej... Chcę aby mój brat mi wybaczył,że jestem jaka jestem bo brat wstydzi się kryminalnej siostry jak i chcę aby ludzie dali mi święty spokój. 

W końcu nie zabiłam nigdy nikogo!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz