O mnie

Moje zdjęcie
Nazywam się SocjoTechnika. Jestem osobą,jaką jestem. Skazana za groźby karalne, osoba niegdyś często popadająca w konflikty z prawem,dziś starająca się mediować. Opowiadam się bardzo za mediacjami oraz tego,aby szerzyć mediacje od najmłodszych lat i stawiam to jako cel aby móc uczyć mediacji innych bez względu na wiek. Nie rozumiem po co uczyć się języków obcych skoro można uczyć się komunikacji międzyludzkiej. Życie powinno toczyć się według zasad zgodnych z zasadami fair play. Skazana 21 grudnia 2009, aresztowana 9 kwietnia 2015 i wyszłam na wolność 20 października 2015 uczę się żyć na nowo.

Oto ja a za mną kraty ZK:

Oto ja a za mną kraty ZK:
Blog ten powstał z mej inicjatywy gdy byłam w ZK

niedziela, 17 marca 2024

Moja pamięć nie zawodzi...17 marca 2007...Pamiętam, niezapomnę...

 Podczas gdy kłóciłam się od 2005 roku z Michaliną i Kariną a tańczyłam swój niby samotny taniec na Nadodrzu, moje kłótnie czy spotkania z moimi nadodrzańskimi pseudo przyjaciółkami obserwował...samotnie stojący komin od nastawni W/NO jaki stał sobie z boku. Przeżył on niejedno wydarzenie-nawet gdy była powódź musiał być w 1997 roku dzielnym ale niestety-źli ludzie zadecydowali aby go wyburzyć... Stało się to dziś 17 marca ale w 2007 roku po godzinie 11-tej:


Głupi ludzie, urzędnicy czy ch0y wie kto tak zadecydował... Dla WAS ten komin mógł być zwykłym śmieciem-dla mnie był najlepszym przyjacielem!!! Stał samotny i nie miał nikogo do pary jak te dwa lub trzy głupie kominy z Kogeneracji jakie stoją sobie tam do dziś i zdobią miasto a taki los jak mój wyburzony komin spotyka osoby jakie próbują się wyłamać czy po prostu są zbędne lub przeszkadzają... Życzę tym ludziom aby i ich karma dotknęła jak i aby oni stracili to, co kochają... Michalina i Karina od samego początku mają mnie głęboko w du...ie. Komin ten widział wiele-od powodzi tysiąclecia po moje przybycie na Nadodrze jak i był świadkiem moich sukcesów jak i porażek. Przeżył nawet do matury próbnej z grudnia 2006 ale tej matury prawdziwej w maju 2007 już nie "dożył". To był mój towarzysz-moja bratnia dusza albowiem budowle też miewają swoją duszę jak i był mi bardzo bliski. Sami zobaczcie:


Samotność była mi pisana. Jemu także. Stał samotnie a gdy go stracano zgromadził tłumy gapiów jak to było w wierszu "Campo di Fiori" Czesława Miłosza... Ludziska są puste i nie wiedzą co się nawet wokół nich dzieje bo myślą zbiorowo jak to opisywał Le Bon w swojej książce "Psychologia tłumu". Do tej pory nie udało mi się znaleźć drugiego takiego samotnego komina jak i nic już nie jest moim drugim miejscem na Ziemi. Dziś to mijesce bez tego komina jest puste jak i smutno mi z tego poowdu,że samotność była mu pisana. A miał mnie ale ja nie miałam mocy do działania aby gdziekolwiek pisać jakieś pisma w obronie tego wyburzanego komina...

Gdybym miała mu postawić symboliczny grób bądź zrobić mu nagrobek ze zdjęciem wybrałabym właśnie zdjęcie z poniżej:


Napisałabym mu na tym nagrobku: 

"Byłem tutaj widząc wszystko i kwitłem jak kwiat. 

17 marca 2007 mnie zabito i wraz ze mną zawalił się świat".

Do dziś nie mogę się pozbierać. On był lepszy niż katolicki Bóg-był przy mnie i wiedział i widział wszystko wokoło. Chociaż fizycznie nie był to człowiek ale był mi bliski. Był moim wszystkim... Wspomnienia pozostają i będą dopóki ja żyję nie pozwolę zapomnieć o nim...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz