To był nie zapomnę nigdy 20 września 2010. To juz było 3 miesiące po mojej obronie tego durnego licencjatu z politologii na WSZIF jaki wtedy jeszcze istniał. Ale ja już wtedy chciałam "obmyć się z tego goofna jakim był WSZIF" i tak-nie mogłam znaleźć żadnej pracy bo nikt nie chciał mnie przyjąć wtedy bo miałam wyrok na koncie jaki był "spadkiem po WSZIF-e SYF-ie" jak i starałam sie wtedy dostać na studia magisterskie na UWR na filozofię ale przegapiłam termin rozmowy rekrutacyjnej bo takową trzeba było odbyć nie będąc po filozofii a ja byłam po tej rypanej politologii a nie interesowała mnie polityka wcale...
No i snując się bez celowo po Nadodrzu idąc ulicą Trzebnicką patrzę na banner jaki z góry na mnie wtedy patrzył :"Wejdź do naszego grona"-głosił takie czy tam podobne hasło. Chodziło im o "grono pedagogiczne" a budynek ten był także z czerwonej cegły i mieścił się naprzeciwko mojego kochanego Nadodrza. Wtedy zrobiłam najwiekszą głupotę mojego życia-weszłam do środka i...zapisałam się do Kolegium Nauczycielskiego imienia Grzegorza Piramowicza na Nadodrzu!!! Było juz po rekrutacji ale w środku w sekretariacie powiedziano mi,ze są jeszcze u nich wolne miejsca na kierunek "język polski z terapią pedagogiczną" jak i doniosłam tego dnia dokumenty i 4 dni później otrzymałam oficjalnie,że zostałam przyjęta.
Ja nauczycielką???!!! Nigdy w życiu!!! Ale budynek ten był naprzeciwko Nadodrza a ja zawsze mijałam go idąc do sp 74 gdzie to CKK Profesja czyli moje zaoczne liceum dla dorosłych wynajmowało salę w tym sp 74 na Kleczkowksiej a ja wtedy tak bardzo chciałam byc bliżej swojego kochnaego Nadodrza bo tak bardzo je kochałam i chciałam móc znowu marzyć i patrzyć na nie z okna na świat a w Kolegium Nauczycielskim sobie to umożliwiłam a teraz wiem,że to był błąd. W ostateczności porzuciłam naukę tam po 2 tygodniach czyli 15 października 2010 roku a był to piątek jak i od tamtej pory nadal nie mogąc znaleźć normalnej pracy trudniłam się od 4 listopada 2010 roku roznoszeniem ulotek...
Do dziś nie udało mi się obmyc z goofna WSZIF-u. Nie mam ani magistra ani nie mam też innego licencjatu. Staram się jak mogę aby unieważniono mi ten licencjat z WSZIF-u ale nie jest to takie proste. Muszę mieć na uwadze,że musiałabym coś zrobić by udowodnić,że był on zdobyty prawomocnie ale sam fakt,że uczelnia jaką był WSZIF wytoczyła mi proces w 2009 roku. Kiedyś nie było ustaw Kamilkowych a prawo nie zabraniało osobom z wyrokiem studiowania kierunków pedagogicznych. Jak decydowałam się na tę filozofie na UWR to kiedys nie było RODO a mój pesel wisiał sobie w necie razem z innymi kandydatami i nikt nie miał prawa nikogo skarżyć o to,że czyjeś dane wyciekły ale tak naprawdę było. Takie czasy kiedyś były bulwersujące.
Do dzis zastanawiam się jakże ja mogłam była iśc do tego Kolegium Nauczycielskiego by tam studiować. Owe Kolegium zostało zlikwidowane 30 września 2015 roku czyli te 5 lat później ale tyle ile to nerwów mi napsuło tego nie da się opisać.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz